Tymczasem zapytani o ofiary z Wołynia i Małopolski Wschodniej, których mogło być nawet 200 tys., mówią, że to po prostu był taki trudny czas wojenny i takie rzeczy się zdarzały. Jeszcze do niedawna była to powszechna reakcja Ukraińców w tym temacie. W formule: Bóg i Ojczyzna – zawiera się więc antynomia i bluźnierstwo. Bóg jest tym, co ludzi w najwyższych ich tęsknotach godzi i jednoczy, ojczyzna tym, co według najwyższych haseł – dzieli. Ojczyzna przywraca politeizm: każda armia do swego Boga modli się o zwycięstwo. Źródło: Pisma wybrane t. 1, Czytelnik, Warszawa 1956 Komentarze pod tym memem widoczne są wyłącznie dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj lub Zarejestruj się , aby wyświetlić komentarze ( 16 ). Opisz dokładnie problem, a jeśli potrzeba to zilustruj go screenem. Tłumaczenie hasła "nie warto o tym mówić" na niemiecki . das ist nicht der Rede wert jest tłumaczeniem "nie warto o tym mówić" na niemiecki. Przykładowe przetłumaczone zdanie: Jeszcze trochę walczyła o życie, ale nawet nie warto o tym mówić. ↔ Sie kämpfte noch ein bisschen um ihr Leben, aber es war kaum der Rede wert. A teza o końcu historii jest po prostu śmieszna. Niektórzy, jak islamscy fundamentaliści czy polscy dewoci chcieliby ten proces zatrzymać, ale tego nie da się zrobić. Owszem, robi się trochę szumu, krzyku, jest nawet trochę spektakularnych i dramatycznych wydarzeń, jak obalenie wież WTC w Nowym Jorku czy inne głośne akty terroru Wywiad z Rabinem Szalom Ber StamblerMinęła 20 od 00:16:24https://vod.tvp.pl/video/minela-dwudziesta,29012018,35805252 Ale po co o tym mówić, to niedobra jest 49. Meme. #Ale po co o tym mówi ć # to niedobra jest. Obrazek zwinięty, kliknij aby rozwinąć / Udostępnij mówić - tłumaczenie na angielski oraz definicja. Co znaczy i jak powiedzieć "mówić" po angielsku? - say, tell, speak, talk, read, maintain Możesz mówić po szwedzku, używając czasownika att prata. Słownik języka szwedzkiego SAOL zaznacza, że dziś czasownik att prata stał się o wiele bardziej powszechny, a także zaczął być stosowany jako synonim czasownika att tala, w znaczeniu mniej formalnym. Ważne jest jednak, by starać się utrzymać tę zależność, że prata Nie wolno o tym mówić,to niedobra jest przecież ZAMORDYZM PO PISOWSKU. https://twitter.com/PolsatNewsPL/status/1436616883151716357. 11 Sep 2021 Ng9RqY. 5 @Xanthus Turcja czynnie i wydajnie wspiera Ukrainę. @poradnia , niektórzy mają na świecie wyjebane w ten konflikt, bo są tak daleko, że ich to nie dotyczy. Mam nieodparte wrażenie, że Izrael kilka razy znajdował się w mało komfortowej sytuacji, a wówczas świat miał ich kompletnie w dupie, a nawet robił trochę pod górę, kierując się własnymi interesami. Poza tym całe mnóstwo obywateli Izraela to Rosjanie. Więc zasadniczo tu nic nie dziwi, najwyraźniej Izrael wyznaje doktrynę, że biznes to biznes. Ostatnio edytowany: 2022-03-09 11:38:21 @nevya Izrael nie tyle jak piszesz, najwyraźniej, co jak powszechnie wiadomo, wiernie i tradycyjnie wyznaje zasadę, że biznes to biznes, co jest prawdopodobnie jedną z głównych przyczyn tych mało komfortowych sytuacji, o których wspomniałeś. Nawet w nalepszych rodzinach zajmujących się handlem bronią czy narkotykami ktoś czasami ginie od własnego asortymentu. Sama postawa Izraela w ogóle by mnie nie dziwiła, gdyby nie fakt, że jednak Izrael kojarzy mi się jako dość stabilny sojusznik USA. Ale może już się pozmieniało. Choć bardziej prawdopodobne, że USA propagandowo nakłada sankcje, ale zostawia sobie zabezpieczenie. -- Nice try, mordo po smalcu Izrael nie chce się otwarcie angażować bo po cichu dogadali swoje bezpieczeństwo w sytuacji kiedy przy ich granicy nad Syrią ruscy całkowicie kontrolują rosja gospodarczo jest w stanie utrzymywać siły na bliskim wschodzie gdzie są znaczącym graczem dopóty Izrael nie będzie zię otwarcie angażował w ostry spór z rosjaniami.(nie poprawiać małych liter w określeniach tych brudnych onuc) -- Nie lubię siebie sam. Za dobrze siebie znam ( @waldek52 ... że w rozumieniu żydowskiej filozofii biznesu uniknięcie w określonych sytuacjach straty, już jest świetnym geszeftem, tajemnicą żadną nie jest. Żydzi mają całe tomy dobrze zracjonalizowanych przesłanek tłumaczących dowolną wykładnią, takie a nie inne decyzje dotyczące dowolnych manewrów związanych z zyskiem. Tu chodzi bardziej o przyzwoitość, czy raczej o skłonność do jej braku. No i pewnie nie bez znaczenia jest fakt, iż jak ktoś nie zna angielskiego ani hebrajskiego, to istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, iż porozumie się z tambylcami po rosyjsku. -- Live For The Moment Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas …NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY 1/32 Historic Cars – Airfix W ramach tygodnia ze starociami powracam do Airfixa. Nie dlatego, że jestem fanbojem tej marki. Wręcz przeciwnie. Nie mogę bowiem wyjść ze zdumienia nad tym, że producent, który w połowie minionego stulecia był w awangardzie rozwoju technologicznego w branży plastikowych modeli do sklejania, teraz jest synonimem archaicznej tandety. Oczywiście zarówno od jednego, jak i od drugiego nie brakowało wyjątków, ale fakt pozostaje faktem, że Airfixami ekscytować się obecnie mogą wyłącznie grzyby na wyspach. No bo jak współcześnie można za dobry uznać choćby taki wykwit jak Mustang w 1/48 tego producenta.. Ale po co o tym mówić, to niedobra jest. Pomówmy za to o tytułowych miniaturach historycznych samochodów, w skali z jednej strony popularnej, ale z drugiej mało typowej (przynajmniej obecnie) dla pojazdów – 1/32. A wraz z pierwszym z nich przeniesiemy się w rok 1975. Wtedy to na rynek trafiło 1/32 Bugatti 35B 1930 Historic Cars Special Edition Airfix – 02451 (03442-9) Tu już w pudełku i wydaniu nieco jednak późniejszym, bo wydanym pod koniec lat osiemdziesiątych. Opracowanie samego modelu nie zmieniało się jednak – nie licząc kosmetycznych metamorfoz instrukcji Instrukcji w może niezbyt praktycznym formacie, ale pod względem czytelności zupełnie udanej Plastik to cztery ramki oraz elementy luzem. Choć może pierwotnie były z tymi ramkami scalone – nie mam pewności. Ale tu warto na same ramki zwrócić uwagę, bo ich forma jest dość charakterystyczna dla wiekowych modeli. Projektanci mieli bardzo pragmatyczne i oszczędnościowe podejście – ramki są, bo do czegoś elementy muszą być przyczepione. Ich kształtem czy estetyką nikt nie zawracał sobie głowy. Tutaj należą się wyrazy uznania dla Japończyków, którzy zdaje się dość wcześnie skonstatowali, że prezencja ramek również wpływa na pierwsze wrażenie, a więc i na ogólną ocenę modelu. Dlatego dość wcześnie zaczęli te ramki robić porządnie. Myślę, że dodatkowo nie bez znaczenia był fakt, że takie ramki, jakie znamy dzisiaj, lepiej zabezpieczają znajdujące się w nich elementy. Tymczasem w wydaniu wczesnych Airfixów rezultatem badziewnych ramek były odpadające od nich elementy, pałętające się luzem po pudełku (zazwyczaj bez żadnego dodatkowego zabezpieczenia w postaci worka foliowego) Uwagę zwraca tutaj karoseria – nie licząc pokrywy silnika odlana w jednym kawałku W jednym kawałku, ale bez uproszczeń kosztem detali – nawet jeśli nie wszystkie z nich oczarowują finezją. Ważniejsze jest jednak, że wszystko to mamy dzięki zastosowaniu wielodzielnych form! Bryła jest odrobinę zwichrowana, ale kolejne elementy, w tym choćby podłoga, całość stabilizują i wzmacniają konstrukcję Miniatura jest całkiem szczegółowa zarówno pod względem konstrukcji, jak i detali. Te ostatnie dają znać, że mamy do czynienia z leciwym już opracowaniem, ale jednak są ostre, w miarę wyraźne, choć nie zawsze staranne. Rozbrykane przetłoczenia otworów chłodzących na pokrywie silnika czy mało wyraziste imitacje wskaźników tablicy przyrządów, prawdę mówiąc nie do końca licują z innymi szczegółami – choćby układu jezdnego i kół Dość groteskowo wygląda figurka kierowcy, co dziwi o tyle, że produkowane przez Airfix w tym czasie figurki żołnierzy z epoki napoleońskiej są naprawdę dobre – pod wieloma względami nawet dzisiaj. Ale kierownik Bugatti dobry nie jest. Bardzo nie jest To również niedobra jest, więc zamiast mówić o figurce, pomówmy o kolejnym zestawie, który mogę tu zaprezentować dzięki uprzejmości Pawła Krasickiego. O ile wypożyczenie Bugatti było bonusem, to o następnym wiedziałem, że ma, bo sam mu swego czasu opchnąłem… 1/32 1933 Alfa Romeo Airfix – 02441 (0201) To znowu reedycja – niestety ostatnia, z 2004 roku. Niestety, bo to także całkiem niezły zestaw. Oczywiście ma te same wady – podłego wyglądu i umiarkowanie praktyczne ramki, z których wypadają elementy (choć tu niektóre zostały wycięte) W tym zestawie również znajdziemy figurki – bo już nie jedną, a dwie. I szkoda, że nie zostały odrobinę bardziej rozczłonkowane, bo ograniczenia technologii doprowadziły do pewnych uproszczeń. I to jest podstawowa ich wada – bo wzór wyrzeźbiony został na nawet przyzwoitym poziomie. A potem niepotrzebnie uproszczony Pod względem jakości detali Alfa Romeo prezentuje się lepiej niż prezentowane wyżej Bugatti – wszystko wygląda bardziej starannie. Przy czym nie wszystko jest idealne, bo na przykład całkiem cienkie i wyglądające lekko błotniki zepsuto gniazdami na ich podpory. Z kolei na plus zaliczyć można kształty i faktury tapicerki siedzisk Uwagę zwracają zarówno bieżnik, jak i szczątkowe napisy na oponach. Szprychowe koła siła rzeczy są uproszczoną płaskorzeźbą Choć uproszczoną nie tak bardzo, jak pomyśleć by można – tak się składa, że Paweł zaczął prace nad tym modelem. A zaczął od sprawdzenia, co się stanie, gdy się lekko zeszlifuje odwrotną stronę krążków ze szprychami właśnie. I trzeba przyznać, że wstępny rezultat przybliża całość do faktów w skali Ja w sumie kilkanaście lat temu również zająłem się tym modelem; utknąłem na etapie malowania. Ale stwierdzić mogę, że sklejanie tej miniatury należy do zupełnie przyjemnych. Oczywiście najpierw trzeba poświęcić trochę czasu na obróbkę detali, ale pod względem spasowania i zmyślnego opracowania konstrukcji trudno stawiać jakiekolwiek zarzuty Podsumowując – kolejny ciekawy i w sumie fajny model. Lepszy od Bugatti. A dziwne jest to o tyle, że jednak kilka lat starszy Porównanie dwóch opracowań to jednak wciąż zbyt mało, by w ogóle artykułować o uwstecznianiu się producenta. Zresztą nawet jeśli dołoży się trzeci, to wciąż zbyt mało, by wysnuwać jakieś wnioski na ten temat. Ale zerknijmy jeszcze na kolejne opracowanie, tym razem samochodu współczesnego 1/32 Triumph 4A Airfix – 02419 (M202C) Współczesnego z perspektywy czasów, w których opracowywany był ten model. Bo Triumph TR4 produkowany był w latach 1961-65. Pierwsze zaś wydanie tego modelu datowane jest na 1966 rok! Trochę ponad dekadę temu rozgrzebałem ten model. Ogólne spasowanie elementów okazało się całkiem niezłe, choć sprawy nie ułatwiało to, że już gdy go kupowałem to pudełko było rozdeptane (a wraz z nim nieco również jego zawartość) Poprawnego ukształtowania karoserii nie ułatwia to, że maska jest osobnym elementem (który w gotowej miniaturze może być ruchomy) Pod maską kryje się nawet w miarę szczegółowy silnik Koła opracowane są podobnie jak w pokazywanej wyżej Alfie… …zatem być może w podobny sposób można je podrasować. Co jednak zwraca uwagę – oprócz niemałej szczegółowości, to także jakość detali – najczęściej ostrych i wyraźnych – na pewno częstokroć lepszych niż w dwóch wyżej omawianych zestawach Czyli kiedyś się dało. Prawdę mówiąc, gdy swego czasu uświadomiłem sobie, jak wiekowe są to modele, nie mogłem wyjść ze zdumienia. Co by nie mówić, mimo wskazanych różnych mniej lub bardziej poważnych wad, powyższe opracowania wyprzedzały swoje czasy o dekady. Omawiane po sąsiedzku figurki zresztą podobnie. I po latach wygląda to, jakby Airfix najpierw wyprzedził wszystkich o parę okrążeń, po czym stanął w miejscu i już w nim pozostał. W sumie to szkoda, bo gdyby konsekwentnie zachowywał taki dystans do peletonu, to dzisiaj byłbym wiernym fanem tej marki. A jak wspomniałem we wstępie – jednak nie jestem. KFS Podziękowania dla Pawła Krasickiego za użyczenie modeli do tego materiału. Jeśli podobają się Ci się moje artykuły i chciałbyś wesprzeć ich powstawanie, możesz kupić mi czarną paktrę, albo lepiej czarną kawę, w serwisie